Slide background
Slide background
Slide background
Slide background
Slide background

„Piątek – Ieiunium
Sobota – Metanoia
Niedziela – Eremos”

Poniedziałek – trudny dzień do wejścia w zwykłą rzeczywistość, gdy się ma w pamięci, że jeszcze 24 godziny temu było się jakby w innym świecie. Niby dwie rzeczywistości, ale przecież są to dwa miejsca znajdujące się niedaleko od siebie – Góra Św. Anny i Gliwice.

Tym razem trochę nietypowo przyjechałem na tegoroczne studenckie WDS-y, bo wracałem z Bogatyni. Do tej pory przyjeżdżałem z przeciwnej strony:).

Piątek minął szybko, bo jak może nie minąć mając dokoła tyle znajomych twarzy i ma się tak dużo do pogadania. Prawie trzy miesiące minęły od ostatnich rekolekcji i wiele się w tym czasie wydarzyło. Zmęczenie mnie zmogło w okolicach północy i zagościłem na parę godzin w ciepłym łóżku:. Takie wrażenia mam dzisiaj i pisząc te słowa zastanawiam się, gdzie w tym jest działanie Boga. Może właśnie w tym, że bez kłopotów dojechałem 300 km z południowo – zachodniego krańca Polski, może w tym, że tak wielu znajomych przyjechało, a może w tym, że tak dużo ważnych słów usłyszałem. A może najważniejsze w tym wszystkim jest ściągnięcie klapek z oczu, by zobaczyć, że Bóg do mnie mówi tylko w uświęconych miejscach.

W sobotę mogłem przyjrzeć się temu, co kryje się w słowie NaProTechnologia. A „kryje się” w nim to, co do tej pory słyszałem, czyli zrozumienie człowieka i to, co Bóg nam dał, gdy mówił „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną” (Rdz 1,28). Mogłem się też przyjrzeć temu, co działo się na około mnie, bo i przyjeżdżali dalsi znajomi, a i poznałem kilku nowych:. Po raz pierwszy też od dłuższego czasu pojawiło się słońce na bezchmurnym niebie. Jak to dobrze móc się wygrzać na słoneczku po mrozach zimy:).

„Ja jestem” – film o tym, co wydarzyło się w Sobótce pokazał mi znowu, jak wielka jest miłość Boga i jake wielkie było posłuszeństwo Jezusa modlącego się w Ogrójcu. Wydawać by się mogło, że to tylko kawałek rzeczywistości, bo jest to rzeczywisty kawałek ludzkiego ciała, ale całe otoczenie aż kipi od nadprzyrodzoności. Myśl mnie teraz taka naszła, że chyba zbyt dużo wokół nas jest cudów, że nam one spowszedniały i stały się czymś tak oczywistym, że każdy kolejny cud musiałby być bardziej spektakularny niż jego poprzednik, żebyśmy go w ogóle zauważyli. Czy było to kolejne nawrócenie, które było mottem sobotniego dnia, kolejne dotkniecie Absolutu? Nie wiem, ale mam nadzieje, że nawet w chwili brodzenia w codzienności będę chciał i umiał spojrzeć w górę, by zobaczyć jak Ojciec wyciąga rękę i uśmiecha się nie tylko do mnie ale do nas wszytskich:. A z wieczornej partyjki Jungle Speed pozostał mi na pamiątkę bolący nos :). Nie wiem, co się działo gdzieś po drugiej w nocy w okolicach mojego łóżka, ale podobno dzwonił dzwoneczek nad moją głową i słychać było słowa „Memento mori”. Jak widać stopery przydają się na Górce:).

Niedziela to dzień podsumowań i pożegnań jak zwykle na rekolekcjach „górkowych”. Chwila zastanowienia się nad słowami ewangelii i próba jego zrozumienia. Potem eucharystia i OZS (obiad zwany zupą:).
Blaski i urywki chwil które pozostały już tylko wspomnieniem. Boże jak dobrze, że Ty jesteś wieczny, bo tylko do Ciebie można odnosić naszą kruchość i w Tobie zobaczyć sens przemijalności.

Wodek

Pobierz wszystkie zdjęcia