Slide background
Slide background
Slide background
Slide background
Slide background

FDS-y w Borkach Wielkich były świetną okazją do odkrycia swojego powołania. W ciągu tych trzech dni nieustannie nasuwały się pytania: kim mam być? Do czego tak naprawdę powołuje mnie Jezus? Czy dam sobie radę?

Poniedziałek, 1. 07.2013 – dzień przyjazdu, zapoznania się z zasadami naszego pobytu w boreckim klasztorze, gdzie mieści się nowicjat naszej prowincji św. Jadwigi. Był to też dzień integracji, a nic tak nie integruje jak gra w „Kartofla” Dlatego po kolacji spożytej wraz ze wspólnotą z Borek Wielkich wyszliśmy na podwórko. Brata Tyberiusza po tej grze chyba jeszcze długo, długo bolały plecy…
W tym dniu odbyła się też konferencja o. Wiktora o przyjaźni. O tym co zostało powiedziane i jakie to było ważne, można by pisać długo. Warto się uczyć przyjaźni od Jezusa, warto się modlić o dobrego przyjaciela, o dobrą przyjaźń. Kilka istotnych cech przyjaźni:
– nie ma w niej wyłączności, bo przyjaźń wyrasta ze wspólnoty, jest otwarta na każdą osobę
-jest troską o dobro przyjaciela, ale nic na siłę, w delikatny sposób – jak Jezus mówiący w ogrodzie oliwnym do Judasza : przyjacielu, po coś przyszedł
-w przyjaźni przyjmuje się krytykę
No i oczywiście nasuwa się stwierdzenie, że w takim razie o prawdziwą przyjaźń bardzo trudno. Owszem, jest trudno. Przyjaciela nie zdobywa się w tydzień, miesiąc, pół roku, rok. Trzeba więcej czasu, wspólnego doświadczenia, ale naprawdę warto się o nią starać, każdego dnia, bo ona uwalnia od pychy, leczy z kompleksów, czyni człowieka radosnym. Wystarczy spojrzeć na św. Franciszka.

Wtorek, 2.07.2013 – po porannych modlitwach i śniadaniu na konferencji o. Kamila zostaliśmy wprowadzeni w ciszę. Ciszy, milczenia, odcięcia się od świata (telefonu, Internetu, facebooka) – tego nam dzisiaj brakuje. Dzięki milczeniu otwieramy się na Boga. Dlatego zostaliśmy zaproszeni, żeby wyjść w okolice klasztoru i trwać przez ponad 2 godz. w milczeniu przy Bogu. Każdy samotnie udał się w jakieś miejsce na łono przyrody w pięknej boreckiej okolicy. Niesamowity był ten czas, gdy Jezus słuchał mojego milczenia. Na początku jeszcze coś się we mnie burzyło, że muszę jeszcze sprawdzić to i tamto, napisać do kogoś, zadzwonić… Dopiero po jakimś czasie moje myśli zaczęły spotykać Boga…
Po tym wyciszeniu, po modlitwach południowych i obiedzie odbyliśmy pielgrzymkę do naszej Matki i Królowej na Jasną Górę, gdzie nasi ojcowie Kamil i Wiktor dołączyli się do koncelebrowanej Eucharystii i modlili się o rozpoznanie powołania dla nas. Podczas tej Mszy asystował nasz brat Tyberiusz. Po powrocie uczestniczyliśmy w nabożeństwie do św. Antoniego. Z kolei wieczorem rozegraliśmy mecz Gliwice kontra Reszta Świata. Mimo ciągłego prowadzenia Reszty Świata mecz był wyrównany, Gliwice nie odpuszczały. Wynik, o ile dobrze pamiętam, to 7:12 Warto dodać, że w drużynie Gliwic grał brat Gabriel, a po stronie Reszty Świata, gdzie byłem również ja, grali fenomenalnie oo. Kamil i Wiktor. Po meczu posililiśmy się smacznymi kiełbaskami z grilla przygotowanymi przez kochającego gotować brata Tyberiusza.

Środa, 3.07.2013 – pobudka odrobinę później, tak żeby zdążyć na 7:15 na poranne modlitwy. Po modlitwach ostatnie wspólne śniadanie, po którym był krąg biblijny prowadzony przez brata Gabriela. Każdy z nas rozmyślał nad fragmentami Pisma Świętego i zastanawiał się jak odnieś te słowa do swojego życia. Brat Lotar nas w tym wspierał, wyjaśniając czego nie rozumieliśmy. W czasie kręgu uwielbialiśmy Pana Jezusa za to że zniszczył wszystkie dzieła diabła w naszym życiu, że jest większy od naszego lęku, że wyzwala z pychy i prosiliśmy Go o pokorę, o uwolnienie z naszych słabości. Potem była Msza Święta na której swoje trzecie w życiu kazanie wygłosił brat Tyberiusz. Mówił o św. Tomaszu, którego było święto. Czemu Tomasza nie było w wieczerniku gdy Chrystus przyszedł po Zmartwychwstaniu? Zwątpił? Powiedział przecież, że nie uwierzy dopóki nie włoży palców w rany Jezusa. A Chrystus? Śpieszy żeby zaradzić jego niedowiarstwu. Tak samo czyni względem nas. Pozwala dotykać swoich ran. Po co to robi? Żebyśmy mogli Go dotknąć i uwierzyć – doświadczyć. Dlaczego doświadczyć? Żeby świadczyć, jak Tomasz Apostoł po tym wydarzeniu.
We wspólnocie w Borkach jest brat Tomasz. Z okazji jego imienin złożyliśmy mu życzenia i zaśpiewaliśmy gromkie sto lat, do którego dołączył się o. Salezy, gwardian. A po ostatnim wspólnym obiedzie było ostatnie zmywanie talerzy. Ostatnim przeżyciem było wspólne spożywanie arbuza, jak kto wolał – z pestkami lub bez. Przy tym graliśmy w Mafię, co dostarczyło nam sporą dawkę szczerego śmiechu. W ciągu tych dni graliśmy także w Kilera, o. Kamil był w tym niepokonany, wykończył wszystkich, ostatecznie także siebie.

Na zakończenie każdego dnia adorowaliśmy Pana Jezusa, a On nas dotykał i zachęcał żeby pójść za Nim. Nie trzeba się martwić o to czy sobie poradzimy, bo On mówi: wystarczy ci Mojej łaski. On nie chce żebyśmy szli za Nim na siłę. Choćby życie zaczęło się układać, znalazłaby się dobra praca – On czeka na naszą decyzję, chce naszego szczęścia i czeka, i czeka… Adoracje prowadzili bracia Gabriel i Tyberiusz a brat Lotar, który na FDS-y przyjechał z młodzieżą z Gliwic, czuwał nad śpiewem grając na gitarze.

Każdego dnia, już przed snem, w samotności, w ciszy wpatrując się w Krzyż z San Damiano, dało się słyszeć jakby ciche wołanie cierpiącego Chrystusa: chcę… ciebie, pójdź….

Piotrek

Pobierz wszystkie zdjęcia