Slide background
Slide background
Slide background
Slide background
Slide background

Kiedy wsiadałem w piątek do pociągu, aby pojechać na FDS, nie spodziewałem się niczego niesamowitego, w końcu nie będą to moje pierwsze rekolekcje. Nigdy wcześniej nie byłem na FDS-ach, brat powiedział mi, że są rekolekcje i czy chciałbym jechać – po prostu się zgodziłem. Okazało się jednak że dni skupienia wśród Franciszkanów, to coś zupełnie innego niż dotąd znałem. Pierwszy raz miałem okazję być w klasztorze.
Na dworcu odebrał nas brat Lotar (Franciszkanie nigdy nie zostawią bliźniego w potrzebie) i z nim pojechaliśmy przez miasto do klasztoru Franciszkanów, miejsca gdzie mieliśmy spędzić weekend.

W klasztorze przydzielono nam celę, gdzie złożyliśmy plecaki, po czym ruszyliśmy za bratem do salki rekreacyjnej (gdzie później spędziliśmy wiele miłych chwil). Jak się okazało nie było nas zbyt wiele – ponad dwudziestu, jednak miało to też swoje zalety, ponieważ sprzyjało tworzeniu silniejszych kontaktów.

Na pierwszym spotkaniu w salce, graliśmy w quiz na temat „miejsca w którym jesteśmy”, nagrodą miała być kolacja… Potem dostaliśmy instrukcje jak należy się zachować jedząc posiłki razem z innymi braćmi w refektarzu, po czym udaliśmy się na kolację – bardzo smaczną…
Nie potrafię opisać wszystkich następnych wydarzeń chronologicznie, więc po prostu wymienię kilka momentów z dnia franciszkanina w których uczestniczyliśmy.

Po pierwsze i najważniejsze, odmawianie wspólnie z braćmi brewiarza w kaplicy: rano jutrznia, później modlitwy popołudniowe, nieszpory oraz godzina czytań. Bardzo mi się te chwile w kaplicy podobały, bo można było się wyciszyć i poczuć obecność Pana Boga.
Następnie katechezy /czy może wykłady?/, ponieważ na terenie klasztoru znajduje się seminarium duchowne, w którym uczą się bracia klerycy, -zawdzięczamy im wiele zabawnych chwil.

Oczywiście aby w pełni poznać życie klasztorne trzeba spróbować wielu rzeczy. Dlatego zgodnie z regułą „Ora et Labora” pomagaliśmy braciom klerykom w sprzątaniu – ja razem z grupą Brata Makarego myłem korytarz…. Gdy już wszystko lśniło, mogliśmy z czystym sumienie udać się do innych zajęć. Gdy znalazło się chwilkę wolnego czasu, co w przeciągu dnia było trudne, można było udać się na ślizgawkę z Bratem Kanizym lub nauczyć się nowych riffów na gitarę od Brata Lotara. Więcej wolnego czasu było podczas rekreacji – wieczornego spotkania w salce rekreacyjnej.

Wszystko to działo się pod czujnym okiem Ojca Jozuego, który nigdy nie pozwolił nam się nudzić, na przykład grając z nami w „mafię”.

Z takich rekolekcji nie wraca się z pustymi rękami. Myślę że każdy znalazł coś dla siebie, na dalsze życie. Zachęcam więc gorąco wszystkich do uczestnictwa w następnych FDS-ach, ja będę na pewno.
Michał ze „Szklarnii”

Pobierz wszystkie zdjęcia