Slide background
Slide background
Slide background
Slide background
Slide background

Ze śmierci przez miłość do ŻYCIA

Piątkowy wieczór na Górze Świętej Anny był dniem wyjątkowym, bowiem Dom Pielgrzyma po raz kolejny wypełnił się po brzegi młodzieżą. Ten weekend młodzi ludzie postanowili poświęcić na przygotowanie do Wielkanocy poprzez uczestnictwo w Wielkopostnych Dniach Skupienia organizowanych przez wspólnoty Agalliasis i Hallelujah. Kiedy każdy miał już swoje miejsce do spania, rozpoczęły się zapisy do Małych Grup, w których przez trzy dni prowadziliśmy burzliwe dyskusje na tematy postne.
Po lekkiej kolacji zebraliśmy się w sali św. Maksymiliana, by posłuchać nieco o regulaminie rekolekcji, który oczywiście nigdy się nie nudzi – szczególnie nieśmiertelny fragment o ciszy nocnej. O. Wiktor zachęcił nas także do odwiedzenia Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie na adoracji w kaplicy. Potem nastąpiła chwila na zapoznanie się z członkami swoich Małych Grup. Tutaj muszę zaznaczyć, że z początku podchodziłem sceptycznie do tego typu formacji, spodziewając się, że będzie po prostu nudno. Tymczasem trafiłem na niesamowicie interesujących ludzi, którzy nie bali się rozmawiać o Bogu bliskim mi młodzieżowym językiem. Mam nadzieję, że większość z nas odnalazła właśnie ten wspólny język ze swoją grupą.
Uczestnicy WDSów nie zapomnieli oczywiście o piątkowej Drodze Krzyżowej. Co ciekawe, odbyła się ona za pośrednictwem multimediów. Mieliśmy okazję wysłuchać pouczających słów św. Jana Pawła II, a także obejrzeć kilka fragmentów filmu „Pasja”. Szczerze powiedziawszy, nie myślałem, że widok zalanego krwią Jezusa wywoła na mnie aż taki efekt. Dreszcze przechodzące po plecach i łzy napływające do oczu nie były mi wcale powodem do smutku. Cieszyłem się, że potrafię tak głęboko przeżyć Mękę Pana. Okazało się, że Droga Krzyżowa w takiej formie wcale nie jest mniej warta, niż tradycyjna.
Przed snem, zgodnie z „górkową tradycją”, uformowaliśmy kilkukilometrowe kolejki do łazienek. Następnego dnia wszyscy – mniej lub bardziej (nie)wyspani – stawiliśmy się na modlitwie porannej, po których pokrzepiliśmy się śniadaniem.
Pierwszym dużym sobotnim punktem programu było nauczanie. Osoba ze wspólnoty podzieliła się z nami wartościowym świadectwem oraz nauką. Słuchając jej słów, odnosiłem wrażenie, że nie ma w nich niczego, czego bym nie wiedział – że to tylko dobre powtórzenie. Pan Bóg jednak przez każde słowo ma nam coś do powiedzenia, o czym przekonałem się niedługo później, podczas spotkania w Małej Grupie, gdzie otrzymałem solidnego kopa. Przypomnienie sobie tego, co jest podstawą naszej wiary, nie tylko pozwala na utrwalenie tej cennej wiedzy, ale także pomaga uświadomić sobie, że nie można się tylko na niej zatrzymać. Nasz animator podsumował to jednym analogicznym zdaniem „warto jest powtarzać sobie tabliczkę mnożenia, ale trzeba już uczyć się całek”. Potrzeba nam zatem pamiętać, byśmy nie zatrzymywali się w rozwijaniu naszej wiary.
Na pół godziny przed Eucharystią miałem okazję przystąpić do Sakramentu Pokuty. Cały ten dzień przeżyliśmy w duchu pojednania z Bogiem. Po przerwie obiadowej odmówiliśmy Koronkę do Bożego Miłosierdzia, a następnie ponownie spotkaliśmy się w Małych Grupach. W mojej padło pytanie: „Czym jest spowiedź?”. Zdziwiła mnie cisza, jaka wtedy zapadła. Mnie samemu zajęło to chwilę, zanim udało mi się zmontować w głowie jakąś osobistą definicję. To, że milczeliśmy, nie oznacza, że nie wiemy, czym jest Sakrament Pokuty. Ale nigdy nie zadawaliśmy sobie takiego pytania, bo byliśmy przekonani, że to przecież oczywiste. Tymczasem okazuje się to wartym przemyślenia. Ostatecznie doszliśmy do konsensusu, że spowiedź jest swego rodzaju resetem, że stanowi tchnięcie w nas nowej siły do pracy nad sobą. Jedno proste zdanie wystarczyło także, żeby wyjaśnić, jak wpływa na nas brak pojednania z Bogiem: „Jeśli mamy brudne ręce, to nie przeszkadza nam sobie ich pobrudzić jeszcze bardziej.” Dbajmy zatem, żeby nasze ręce były jak najczęściej czyste.
Okazję na spowiedź mieliśmy praktycznie przez cały wieczór, również podczas nabożeństwa pokutnego „To nie gwoździe… lecz mój grzech”. Nastąpił tutaj niesamowity gest – każdy z nas wyciągnął z drewnianego krzyża po jednym gwoździu i oddał go spowiednikowi. Bardzo spodobał mi się ten znak. Pokazał on, że przystępując do pojednania z Bogiem, ujmujemy Jezusowi cierpienia. Wydaje mi się, że nie trzeba dodawać nic więcej – chciejmy brać na siebie swój krzyż i iść z Jezusem krok w krok.
W utrzymaniu ducha pokuty pomogło nocne nabożeństwo „Krok wiary” połączone z adoracją Najświętszego Sakramentu. Modliliśmy się, śpiewaliśmy pieśni, wysłuchiwaliśmy świadectw. W powietrzu dało się wyczuć wszechobecną radość Bożą -szczególnie, gdy zbliżyliśmy się do monstrancji i tańczyliśmy, wychwalając stojącego przed nami Pana. Stężenie chwały Bożej na metr kwadratowy przekroczyło wszelkie normy.
Wyglądało na to, że Pan Bóg dał nam łaskę spokojnego snu. Nie zmieniło to jednak faktu, że musiałem dwa razy delikatnie wychłostać paskiem kolegę, któremu Pan Bóg dał tej łaski trochę za dużo – w komplecie z chrapaniem.
Niedziela Letare to niedziela radości wśród pokuty. W roku są tylko dwa takie wyjątkowe dni. Po modlitwach, śniadaniu i porannej nauce, po raz ostatni spotkaliśmy się w Małych Grupach. W mojej grupie rozmawialiśmy głównie o sensie istnienia wspólnoty, czym częściowo podzieliłem się w świadectwie pod koniec Mszy Świętej. Ucieszyło mnie bardzo, że świadectwa wielu osób były spontaniczne, że ludzie faktycznie działali przy natchnieniu Duchem Świętym. Tak oto zakończyły się Wielkopostne Dni Skupienia na Górze Świętej Anny.
Czy wróciliśmy do domów przemienieni? Czy przygotowaliśmy się dobrze na przyjście Zmartwychwstałego? Wszystko zależy od nas. Musimy pamiętać, że szara rzeczywistość, która nas otacza, jest o wiele mniej przyjazna naszej wierze, niż Górka. Przytaczając słowa jednej z osób dających świadectwo: nie bądźmy jak świeczki, które wypalą się chwilę po rekolekcjach, ani jak latarki, które zapalają się tylko przy odpowiedniej okazji. Bądźmy jak lampy, które świecą światłem Chrystusa. Nie zapominajmy o tym, czego się nauczyliśmy, abyśmy z czystym sercem mogli wkrótce zakrzyknąć radośnie „Alleluja”!

Pobierz wszystkie zdjęcia