Slide background
Slide background
Slide background
Slide background
Slide background

STALE POSZUKUJĄC PRAWDY

Nie będę kłamać – jestem bardzo zajętą osobą. Czuję się czasami, jakbym za czymś goniła, sama nie wiem za czym i traciła przy tym grunt pod stopami. Ale są w ciągu roku takie dni, wydarzenia, wyznaczane przez ten niewielki kalendarzyk Duszpasterstwa Młodzieży i Powołań  leżący na moim biurku, który już prawie rok temu otrzymałam od o. Kamila. To właśnie ten kalendarzyk przypomina mi, że są takie chwile kiedy warto się zatrzymać, przypomnieć sobie, gdzie tkwi sens, naładować się energią na kolejne dni, tygodnie i tak po prostu wrócić do domu – na Górę św. Anny, gdzie za każdym razem doświadczam Boga w inny sposób, gdzie spotykam go w Eucharystii, Słowie, w kaplicy  i w drugim człowieku. I bardzo dobrze, że po miesiącu rozłąki z tym miejscem nadszedł czas na już drugie w tym roku akademickim rekolekcje studenckie, bo nawet nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo tego potrzebuję, aby znów, po raz kolejny, na nowo odnaleźć siebie w Nim.

W tym roku nasi duszpasterze o. Kamil i o. Teofil zaproponowali nam cykl rekolekcji pod tytułem „Ja wiem w Kogo ja wierzę”. Nasze grudniowe spotkanie było drugim z kolei i nosiło tytuł „Jezus Chrystus, prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek”. Tradycyjnie już rozpoczęliśmy kolacją o godzinie 19. Po napełnieniu naszych żołądków udaliśmy się do „5”, gdzie ojcowie przedstawili nam plan rekolekcji i poprowadzili parę zabaw integracyjnych. To cudowne uczucie zobaczyć te wszystkie uśmiechnięte twarze, te które znamy bardzo dobrze i te które widzimy po raz pierwszy, ale wiemy, że już za dzień lub dwa staną nam się bardzo bliskie, bo niezależnie ile czasu mija od naszego ostatniego przyjazdu tu, to zawsze wracając na górkę tworzymy wspólnotę, rodzinę, która przyjeżdża tu z różnych stron Polski, z różnymi problemami i doświadczeniami życiowymi, ale w tym samym celu – by poznać Boga.

Po zapoznaniu się przyszedł czas na pierwszą konferencję wygłoszoną przez o. Teofila. Usłyszeliśmy, że w życiu najważniejsze jest ciągłe poszukiwanie prawdy, dążenie do niej i jej wybór. A tą Prawdą jest zawsze Jezus Chrystus. Następnie spotkaliśmy się w kaplicy na najważniejszym punkcie wieczoru, czyli spotkaniu z Bogiem w Jego Słowie i Komunii Świętej. Ojciec Kamil podczas kazania nawiązując do Ewangelii mówił o tym, żeby nie być marudą, ale entuzjastą i z prawdziwym entuzjazmem podchodzić do Słowa Bożego.

Po Eucharystii chętni spotkali się na wspólnych pogaduchach w „5”, ale zmęczenie, które dawało się wszystkim we znaki i świadomość, że jutro czeka nas piękny dzień sprawiły, że w miarę szybko położyliśmy się spać ;)

Sobotę rozpoczęliśmy Jutrznią, a następnie udaliśmy się na pyszne śniadanie. O 9:30 spotkaliśmy się, aby wysłuchać konferencji ojca Kamila, w której nawiązując do tematu rekolekcji mówił nam o tym, że Jezus Chrystus jest prawdziwie Bogiem, bo tak mówi Pismo Święte . Tematyka konferencji była trudna, większość z nas po raz pierwszy słyszała o teologii fundamentalnej, ale o. Kamil bardzo łatwo pomógł nam to wszystko zrozumieć.

Następnym i najważniejszym wydarzeniem tego dnia, była Eucharystia – spotkanie z żywym Bogiem w pięknej Bazylice u babci Anny, która nieustannie się za nami wstawia. Po Mszy Świętej ustawiamy się do wspólnego zdjęcia i z uśmiechami na twarzach wracamy do Domu Pielgrzyma na ciepły i smaczny obiadek. Po obiedzie jest czas wolny, a mimo to raz po raz widać naszych chłopaków, którzy krzątają się przygotowując Salę Św. Franciszka na Wieczór Wigilijny, a pod pokojem ojców tworzy się kolejka chętnych na spotkanie z Panem Bogiem w sakramencie pokuty. Równo o 15:00 spotykamy się w „5”, żeby w Godzinie Miłosierdzia złączyć się duchowo z całym światem na wspólnej modlitwie. Po odmówieniu koronki rozpoczyna się konferencja o. Fabiana Kaltbacha, wykładowcy teologii fundamentalnej we Wrocławiu, który rozwija temat rekolekcji, mówiąc o Jezusie Chrystusie jako osobie historycznej. Ojciec podał nam żydowskie i rzymskie źródła, które potwierdzają historyczne istnienie Jezusa.

O 18:00 zgromadziliśmy się na kolacji, a następnie rozpoczęliśmy przygotowania do naszej Wigilii duszpasterskiej, na stołach rozłożyliśmy różne potrawy i smakołyki, które przywieźliśmy z naszych domów i witaliśmy tych, którzy przybyli, żeby wspólnie z nami połamać się opłatkiem, tu na tej Świętej Górze, w naszym domu.

Wigilia rozpoczęła się od odczytania Ewangelii wg. Św. Łukasza, odśpiewaliśmy kolędę „Bóg się rodzi”, a następnie ojcowie wypowiedzieli do nas parę słów. Jak to bywa podczas tego pięknego wieczoru nie odbyło się bez wzruszeń. Po krótkich przemowach i kolejnych kolędach przyszedł czas na połamanie się  opłatkiem.  To niesamowite, jak bardzo szczere słowa wypowiadane przez innych ludzi dotykają naszych serc i sprawiają, że widzimy w tym drugim człowieku Boga, który działa za ich pomocą i przemienia nas. Wszystkie życzenia, które usłyszałam tamtego wieczoru przenikają mnie i czuję ich moc.

Ten wieczór Wigilijny zgromadził bardzo wiele osób, spotkaliśmy się jako rodzina, żeby wspólnie świętować to co nastąpi już za kilka dni. Nietrudno sobie wyobrazić, że dzielenie się opłatkiem trwało tak długo, że wszyscy zdążyli zgłodnieć, ale potraw na wspólnym stole nie brakowało. Był barszcz z uszkami, pierogi,  różnego rodzaju sałatki, cała masa ciast, których nazw nie znam, ale zapewniam was, że smakowały wyśmienicie, były owoce, słodycze, zakąski, przekąski i jeszcze wiele, wiele więcej. Po napełnieniu brzuchów przyszedł czas na rozmowy, wspomnienia i pogaduchy.

O 22:30 zgromadziliśmy się wszyscy w kaplicy na spotkaniu z najważniejszym Gościem tego wieczoru, Solenizantem, który zaprasza nas do wspólnego ucztowania, który zaprasza nas do życia z Nim, do bycia przy Nim w Najświętszym Sakramencie. Przez całą noc trwaliśmy przy Nim na adoracji, korzystając z łask jakie na nas wylewa.

Niedzielnego poranka obudziliśmy się niewyspani, ale uśmiechnięci, chociaż świadomi tego, że powoli kolejne rekolekcje dobiegają końca. Rozpoczęliśmy Jutrznią, żeby potem udać się prosto na pyszne śniadanko (nie wiem dlaczego, ale biały ser z dżemem nigdzie nie smakuje tak dobrze jak tu, może to wynika z tego, że pewne potrawy zarezerwowane są dla specjalnych miejsc). Po śniadaniu podzieliliśmy się na grupki, aby w mniejszym gronie rozważać Ewangelię z dnia i dzielić się tym jak Pan Bóg dotyka nas swoim Słowem. Czas leci nieubłagalnie i już spotykamy się w kaplicy na ostatniej, ale bardzo uroczystej, bo niedzielnej Mszy Świętej. Potem zjadamy smaczną zupę i dopiero zaczyna do nas docierać, że to już koniec. Spotykamy się jeszcze na wspólnym myciu kubków u o. Teofila (być może rodzi się nam kolejna wspaniała tradycja) i potem niechętnie pakujemy się i wsiadamy do samochodów, pociągów zmierzając w różne strony Polski. Rekolekcje dobiegły końca i trzeba wrócić do codzienności i problemów, które ona niesie. Powrót z Górki jest zawsze trudny. Siedząc w samochodzie i mijając kolejne zakręty rozmyślam nad tym czego właśnie byłam uczestnikiem. Czuję taki prawdziwy dotyk Pana Boga. Wracam w takim osłupieniu, zdziwieniu, że te godziny, dni tak szybko minęły. Ale wracam także z ogromną siłą do dalszej walki o siebie, moją wiarę, tą największą Prawdę w moim życiu jaką jest Pan Bóg. I na koniec wracam z tęsknotą i nadzieją – że już niedługo, za dwa tygodnie, za miesiąc za półtorej znowu tu wrócę. Wrócę do mojego domu.

Anita